Integracja firmowa w Warszawie – 5 pomysłów spoza standardu
Ognisko, kolacja w restauracji, weekend w Zakopanem. Większość firm wciąż organizuje integrację według schematu sprzed dwudziestu lat. Tymczasem działy HR coraz częściej słyszą od pracowników: “kolejna kolacja? po co?”. Trudno się dziwić – po pół roku takie wieczory wyglądają identycznie
Warszawa od kilku lat jest świetnym poligonem dla firm, które chcą się oderwać od schematu. Wybrałem pięć propozycji, które działają w praktyce – sprawdzone przez działy HR firm różnej wielkości
1. Escape room
Wciąż jeden z najlepszych formatów integracji dla małych zespołów (4-8 osób). W Warszawie jest ponad pięćdziesiąt obiektów, od kryminału po horror. Plus: wymusza komunikację. Minus: nie zadziała w grupie 30 osób
2. Rage room – kontrolowane rozładowanie
Pomieszczenie, ubrania ochronne, kij baseballowy i kilka starych monitorów do rozbicia. Brzmi absurdalnie, ale po pół godzinie cały zespół rozmawia ze sobą zupełnie inaczej
Najbardziej znanym miejscem w Warszawie jest Smash&Fun na Mokotowie – pakiety zaczynają się od 299 PLN za osobę, grupy 2-20 osób. Co istotne dla firm z międzynarodowym zespołem: cała strona dostępna jest po angielsku jako escape room w Warszawie, więc nie ma problemu z rezerwacją dla gości zagranicznych
3. Warsztaty kulinarne
Idealne dla zespołów 8-16 osób. Trzy godziny gotowania pod okiem szefa kuchni i wspólny posiłek na koniec robią więcej niż dwudniowy wyjazd. Działa nawet z introwertycznymi zespołami IT
4. Gokarty i symulatory VR
Dla działów sprzedaży i firm o “twardszym” charakterze. Tor w Łomiankach lub VR-salon na Woli wynajmuje się na cały event. Element rywalizacji robi swoje
5. Warsztaty mixologii
Najmniej oczywiste, ale działa świetnie z managementem. Trzy godziny robienia koktajli z prawdziwym barmanem to nie tylko zabawa, ale konkretna umiejętność, którą ludzie zabierają ze sobą
Krótko: jak wybrać?
Sprzedaż lubi rywalizację (gokarty, rage room w Warszawie). Marketing i kreacja – kulinaria. IT – escape rooms. I jedna zasada na koniec: jeśli po wydarzeniu zespół nie ma o czym pogadać przy kawie w poniedziałek, to coś poszło nie tak